Michał Warciński
| Michał Warciński | |
|---|---|
| |
| Tytuł/stopień | doktor habilitowany |
| Stanowisko | adiunkt |
| Jednostka | Instytut Prawa Cywilnego Katedra Prawa Cywilnego |
| Dyżur | |
| Dyżur dodatkowy | |
| Telefon | |
| m.warcinski@wpia.uw.edu.pl | |
| Inne | |
| Strona na USOS-ie | |
Dr hab. Michał Warciński - adiunkt w Katedrze Prawa Cywilnego.
Zajęcia
[edytuj]Ćwiczenia
Seminaria
- Prawo cywilne - IV rok (po raz pierwszy w 2017/18)
- Prawo cywilne - IV rok (po raz pierwszy w 2018/19)
Prowadzenie zajęć
[edytuj]Prawo cywilne I - ćwiczenia
- Kolokwia: brak
- Lista obecności: zawsze sprawdzana
- Materiały dodatkowe: brak
- Możliwość migracji między grupami: "na stałe" jak najbardziej, "jednorazowo" wolno ale zalecam nie nadużywać
- Możliwość dopisania do grupy: tak, zawsze
- Nieobecności: 2, w tym jedną trzeba usprawiedliwić, kolejne zaliczane na dyżurze (więcej niż 50% - za pozwoleniem dziekana/kierownika katedry)
- Podręcznik: część ogólna - Wolter; część rzeczowa - Ignatowicz
- Przepytywanie: na każdych zajęciach, z konsekwencjami
- Zaliczenie: zasiedzenie (przy braku czerwonych kartek/nieobecności lub po zaliczeniu wszystkich)
Prawo cywilne IV - rok
- Kolokwia:
- Lista obecności:
- Materiały dodatkowe:
- Możliwość migracji między grupami:
- Możliwość dopisania do grupy:
- Nieobecności:
- Podręcznik:
- Przepytywanie: nie.
- Zaliczenie: przez zasiedzenie.
Prawo cywilne V - seminarium
- Kolokwia:
- Lista obecności:
- Materiały dodatkowe:
- Możliwość migracji między grupami:
- Możliwość dopisania do grupy:
- Nieobecności:
- Podręcznik:
- Przepytywanie:
- Zaliczenie:
Opinie
[edytuj]Prawo cywilne I - ćwiczenia
[2025/2026] Bardzo niedoceniany wybór! Ćwiczenia były prowadzone w formie seminaryjnej na dość zaawansowanym poziomie prawa cywilnego. Profesor zadaje rozdział bądź dwa do domu i potem z nich odpytuje, wyjaśnia nieścisłości, przedstawia poglądy doktryny. Motywuje przez to do regularnej pracy (ale już nie do powtarzania materiału, bo nie ma żadnych kolokwiów). Niby co zajęcia była jakaś żółta kartka, ale ostatecznie nikt chyba nie miał problemów z zaliczeniem ćwiczeń. Dwie żółte = jedna czerwona (dyżur), ale jedna niewykorzystana nieobecność kasuje czerwoną kartkę. Jeżeli już trzeba się na ten dyżur wybrać, to profesor jest bardzo luźny a po zakończonej odpowiedzi studenta tłumaczy, o co mu chodziło. Na koniec roku był chyba trochę bardziej wymagający, więc warto wszystko szybko zaliczać. Nie robi też problemów z nieobecnościami, wystarczy przyjść i je odrobić na dyżurze. Jeżeli więc komuś nie udało się w rejestracji i nie trafił do dr Bendzy i innych gwiazd, to można śmiało się do prof. Warcińskiego wybrać i nauczyć równie dużo (gdyby nie było miejsc, to zawsze wyraża zgodę na dopisanie do grupy:)).
- Uczęszczałem zarówno na ćwiczenia z cywila, jak i później proseminarium do Pana Profesora. Ten jest sympatyczny, odnosi się do studentów z szacunkiem, a także posiada ogromną wiedzę z zakresu prawa cywilnego, którą stara się przekazać w przystępny sposób. Poza samą wiedzą potrafi skłonić do bardzo szerokich refleksji nawet na tematy, które są pozornie oczywiste, czy wyjaśnione. Oceny nie są problemem, raczej opierają się na obecnościach. Serdecznie polecam, widać że Profesor lubi prowadzić zajęcia ze studentami (ma w tym pewną misję edukacyjną, która mimo wszystko nie jest nachalna), a niestety Ci niezbyt chętnie się do niego zapisują przez stare opinie z dawnych lat, które nie mają odzwierciedlenia z aktualnym stanem.
- (Egzamin 18/19) Zdawałem u Pana profesora egzamin długi warunek z prawa cywilnego I. Po wszystkich opiniach szykowałem się na spotkanie z diabłem i na to że będę musiał wykorzystać kolejny wpis. Rzeczywistość była zupełnie inna. Pan profesor jest naprawdę bardzo miłą i sympatyczną osobą, pytania nie były z kosmosu, dopytywał, ale po to by naprowadzić na odpowiedź, choć lekko się frustrował przy dłuższej chwili ciszy. Lepiej powiedzieć że się nie wie niż przedłużać. Do wszystkich których zawiódł usos itp, nie bójcie się, Pan profesor naprawdę nie skrzywdzi, widać że chce nauczyć i wyegzekwować wiedzę, ale nie obleje za to że się ma zły kolor garnituru/sukienki, lub nie odpowie się w pełni. Choć zdecydowanie Pan profesor jest wymagajacy i lepiej porządnie się nauczyć, bo za ładny uśmiech się nie zda. Jednak i tak te wszystkie opinie, zwłaszcza o egzaminie są przesadzone. Osoba nauczona nie ma się czego bać, a wręcz przeciwnie. Po każdym pytaniu tłumaczył o co mu konkretnie chodziło, widać że on po prostu chce nauczyć. Moje pytania prawo podmiotowe i postacie, spółdzielcze prawo do lokalu, zasady praw rzeczowych (numerus clausus itp) i hipoteka. Nie dajcie się opiniom, ja byłem, zdałem i w pełni mogę polecić Pana profesora jako dobrego, sprawiedliwego i pomocnego egzaminatora, choć również wymagającego. Do części ogólnej polecam podręcznik woltera bo z niego korzysta na ćwiczeniach.
- Już wchodząc po raz pierwszy na Uw słyszałem przestrogi żeby w żadnym razie nie iść na zajęcia dr hab Warcińskiego. Ostatecznie trafiłem do jego grupy zajęciowej, ale nie dostrzegłem tej owianej legendą grozy i stresującej atmosfery. Pan profesor stara się zaciekawić studentów prawem cywilnym, a jednocześnie rozumie tych którzy nie darzą sympatią prawa cywilnego. Profesor dużo tłumaczy i to w przejrzysty i prosty sposób a jak ktoś dalej czegoś nierozumie to dalej będzie tłumaczył aż do skutku, człowiek o złotej cierpliwości. Z profesorem można śmiało porozmawiać na każdy temat, jest naprawdę sympatycznym człowiekiem, który chce pomagać innym. Najprzyjemniejsze ćwiczenia jakie miałem, polecam każdemu, nie tylko fanom prawa cywilnego.
- Zajęcia te dały mi wiele do myślenia. Przede wszystkim dlaczego nie ma żadnej instytucji na wydziale, która sprawdza kto ma do czynienia ze studentami. Na moich zajęciach były omdlenia komentowane ,, kobiety tak mają"..., część osób brała środki uspokajające przed zajęciami, a jeszcze inni w połowie roku poszli po pomoc do psychologa. Straszne zajęcia, cotygodniowy stres, który nigdy nie przynosił nic dobrego, bo i tak dostawało się żółtą lub czerwoną ,,kartkę". Większa część grupy zaliczała ćwiczenia we wrześniu przez co była zmuszona do skorzystania z krótkiego warunku. Osoby, które zaliczyły ćwiczenia u Pana profesora potrafiły nie zdać egzaminu u kogoś uważanego za ,,lajtowego". Nie był to jeden przypadek i świadczy to o tym, że przygotowanie do sesji po tych zajęciach jest bardzo słabe. Żałuje, że moja przygoda z prawem cywilnym zaczęła się w ten sposób. Nikomu nie polecam takiego doświadczenia.
- Myślicie może "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" albo że potrzebujecie nad sobą bata, żeby się nauczyć? Nie, ludzie, nie warto, absolutnie nie warto. Zajęcia są stresującym przepytywaniem z zagadnień teoretycznych i tylko tym; nie zrobicie kazusów, nie dostaniecie dodatkowych materiałów, nie wyniesiecie żadnej wiedzy ponad gruntowną znajomość podręcznika. A stres potworny.
- Ćwiczenia: odradzam wszystkim, którzy dobrze wiedzą, że nie są w stanie się poświęcić, ew. dać więcej od siebie. Reszta: TO SIĘ DA PRZEŻYĆ ! Serio, myślałam, że nie. ale da się. Dr dużo wymaga,myślisz, że nie wiadomo o co mu chodzi, a on pyta o jedno zdanie z przypisu. Prawda jest taka, że dużo stresu kosztują te zajęcia, bo na początku człowiek nie potrafi się po prostu uczyć. Nauczenie się jednego rozdziału stanowi problem, a co dopiero przeczytanie go dokładnie z dodateczkami. Jesli chodzisz ( 100% obecności) to możesz w semestrze 5 razy być nieprzygotowany( moja własna kalkulacja, jest jeszcze opcja, że dostaniesz dwie żołte, to wtedy gorzej ) i ta ilość jest wystarczająca, jeżeli się uczysz regularnie, ze zrozumieniem, a masz pecha i Ci się trafi mega głupie pytanie, albo zły humor. Takim sposobem unikasz legendarnych dyżurów, które też są przereklamowane. Dr jest specyficzny, wszystko zalezy od humoru, przyjdzie niezadowolony to od razu morowa atmosfera stres się zwiększa i od razu ludzie głupio odpowiadają i wszyscy dostają żółtą jak leci. Przychodzi zadowolony, to nawet pożartuje i od razu wszyscy bardziej zainteresowani tematem, a żółtą dostają po prostu Ci co się nieprzygotowani. Nie polecam tych ćwiczeń, bo jednak stres jest duży, a takie "zmuszanie do nauki" można mieć u innych ćwiczeniowców w bardziej miłej i stabilnej atmosferze. ALE to naprawdę da się przeżyć, nie ma co przesadzać, po prostu trzeba się odrobinę poświęcić na tych ćwiczeniach
- Egzamin: byłam, widziałam, przeżyłam. Wielu z was przy rejestracji stanie przed wyborem, gdy usos będzie niełaskawy: iśc czy nie iść? Ja poszłam, pomimo tego, że wszyscy odradzali i nie żałuję, bo zdałam i to dosyć pozytywnie. Nie był to najlepszy egzamin w życiu, ale 45 minut odpytki sam na sam z Panem dr.... na pierwszym pytaniu z ogólnej o sankcje przelecieliśmy cały podręcznik, było dużo pytań na myślenie, ale cały czas w formie rozmowy na konkretne problemy. Później dwa pytania z rzeczówki. Przyznaję, w stresie parę razy palnęłam totalną głupotę, albo nie wiedziałam i doktor nie okazał się taki bezwzględny jak wszyscy opisują, dał mi powalczyć. Drugi raz, wiadomo wolałabym pójść do kogoś innego i nie przeżyć takiego stresu, ale w mojej sytuacji zrobiłabym dokładnie to samo, bo dr widział, że umiem i nie odesłał mnie z kwitkiem dla zasady. Jeżeli nie macie innego wyjścia, to próbujcie, przygotujcie się bardzo dobrze i może akurat!
- Dr. Warciński jest przesympatycznym człowiekiem, o wspaniałym poczuciu humoru i uroku osobistym. Zajęcia są niezwykle ciekawe i można na nich zdobyć wiele wiedzy której nie znajdziemy w żadnym podręcznikach. Dr. jest łagodny, wyrozumiały i zawsze pogodny, a na zajęciach panuje świetna atmosfera, bez żadnego stresu. Nie ma żadnych problemów z uzyskaniem zaliczenia ćwiczeń, serdecznie polecam wszystkim.
- 1,5h odpytywania, czasami dr. się spóźnia[ku radości studentów], anegdotki, lekcje życiowe [trzeba być skromnym],ogólnie ja nie polecam takiej cotygodniowej rozrywki. Po ćwiczeniach w cale nie mam wrażenia dobrej znajomości prawa cywilnego.
- 2015/16: Każde ćwiczenia to 1,5h odpytywania każdego po kolei, zazwyczaj dla każdej osoby przypada jedno pytanie, jeśli nie jest ono zbyt obszerne to mogą pojawić się dwa. Dr podaje ze sporym wyprzedzeniem rozdziały podręcznika, z których należy się przygotowac, zazwyczaj jest to ok 30 stron na każde zajęcia do opracowania bardzo dokładnie łącznie z przeczytaniem przypisów i artykułów kodeksu. Pytania bywają różne, czasem bardzo szczegółowe, czasem bardzo ogólne, dr też nie zawsze za brak udzielenia 100% odpowiedzi od razu daje żółtą kartkę, potrafi się czasem zlitować. Jedna niewykorzystana nieobecność kasowala w tym roku czerwoną kartkę. Jeśli chodzi o dyżury to polecam chodzić na nie jak najszybciej, bo w maju robią się ogromne kolejki, no i wcześniej jest też mniejsza ilość materialu, każdy semestr zalicza się oddzielnie, więc odpowiada się albo z części rzeczowej albo ogólnej. Czasem bywa trudno, ale bardzo polecam te ćwiczenia, moim zdaniem dobrze przygotowują do egzaminu, przede wszystkim motywują do nauki. Pan dr jest też bardzo sprawiedliwy i na pewno nie chce nikogo skrzywdzić tylko "zachęcić" do nauki. Pod koniec roku był nawet mocno przychylny, stawiał więcej pytan na dyżurach, łagodniej je oceniał i było widać, że chce dać szansę zaliczenia ćwiczeń.
- Niewątpliwie specjalista w swojej dziedzinie, człowiek o ogromnej wiedzy, ale niekoniecznie dobry dydaktyk. Zajęcie niestety polegają na odpytywaniu wszystkich studentów w losowej kolejności, a sam niestety niewiele przydatnych na egzaminie informacji dopowiada. Wymaga zdecydowanie więcej niż inni prowadzący i trzyma się ustalonych reguł, także żadnej taryfy ulgowej czy darowania kartek za ładne oczka. Nie polecam zbierania dużej liczby kartek i prób zaliczania wszystkiego na koniec semestru czy roku z uwagi na rosnące kolejki na dyżurach oraz ilość materiału wymaganą do zaliczenia. Pyta niezwykle szczegółowo. Zdecydowanie odradzam osobom, które zamierzają zaliczyć ćwiczenia bezproblemowo i posłuchać omawiania tematów przez prowadzącego. Tutaj na każde zajęcia trzeba przyjść już z gotową i rzeczową wiedzą z podręcznika. Z racji bieżącego odpytywania nie robi kolokwiów. Zaliczenie ćwiczeń należy do bardzo trudnych i nie jest to wybór dla każdego.
- Ćwiczenia rzeczywiście wymagające, trzeba przed każdymi zajęciami nauczyć sie materiału. Jednak jeśli ktoś nie oleje sprawy i będzie SYSTEMATYCZNY (w nauce i odrabianiu kartek) to zaliczy ćwiczenia bez problemu. Od roku 2014/2015 plus anuluje jedna żółta kartkę oraz 100% obecność w semestrze skutkuje anulowaniem jednej czerwonej kartki. Przez pierwszy miesiąc lub dwa jest okres ochronny, polegający na tym, ze profesor nie daje kartek. Osobiście ćwiczenia polecam.
- Bardzo wymagający, niezwykle trudno zaliczyć ćwiczenia, ale jeśli już to się uda - egzamin to pestka. Świetnie uczy, nastawia na myślenie. Zajęcia to 1,5 godziny odpytywania studentów z tematu, który mieli przygotować. Zła odpowiedź skutkuje żółtą kartką, dwie żółte kartki dają czerwoną. Czerwoną kartkę należy odrobić odpowiadając na dyżurze z całego materiału przerobionego w danym semestrze aż do momentu dyżuru. Zdać dyżur jest niezwykle trudno. Niemniej polecam wszystkim pasjonatom prawa cywilnego. Jeśli ktoś cywila nie lubi - uciekać!
- 1,5 godziny odpytywania wszystkich z materiału, który doktor zadał do przeczytania. Zazwyczaj to ok. 50 stron do nauczenia się, w miarę porządnie. Jako że grupy są małe (dużo ludzi ucieka), każdemu trafi się pytanie (lub kilka) na każdych zajęciach. Czasem można doktora zagadać i zajęcia upływają na dyskusjach o prawie niemieckim, drogach na zachodzie, problemach medycyny, albo innych ciekawostkach. Generalnie, pan doktor jest bardzo ciekawą postacią, ale też budzącą kontrowersje - jedni go bardzo cenią i lubią jego specyficzne poczucie humoru, drudzy wieszają na nim psy niemiłosiernie. (Ja należę do tej pierwszej grupy). Wiem, że rekordziści biegali na dyżury prawie co tydzień, ale były i takie osoby, którym udało się ich w ogóle uniknąć. Na pewno zajęcia dla tych, którzy potrzebują motywacji do regularnej nauki. Polecam zaliczanie materiału na zerówkę - jest piekielnie trudno, do tego pan doktor trochę przeraża, a trochę onieśmiela, ale po takich zajęciach + dyżurze zerówkowym - 5 gwarantowane u każdego egzaminatora, po trzydniowej powtórce materiału przed samym egzaminem.
- Atmosfera zagrożenia, te dwa słowa moim zdaniem najlepiej opisują to co się dzieje na zajęciach u doktora Warcińskiego. Pan doktor jest teoretykiem, a zatem przede wszystkim skupia się na doktrynalnej sferze prawa cywilnego. Można nawet stwierdzić, że tzw. praktyków prawa ma w pewnej "pogardzie"... Doktor ma swoje zasady, ale sytuacja kiedy trzeba czekać 30 minut na wejście na dyżur, bo doktor się spóźnia, jest końcówka maja i za 2 tygodnie ma się egzamin, a oprócz tego czerwoną kartkę na koncie, nie jest wcale motywująca.
- Pan doktor jak sam siebie określa, ma w sobie coś "z ubeka", kombinowanie nie przechodzi, albo się wie, albo się nie wie, tertium non datur. Na pewno po ćwiczeniach u dr Warcińskiego inni ćwiczeniowcy przestają być groźni. ;)Niemniej jednak, jeśli ktoś czuje że systematyczna nauka nie jest jego mocną stroną, prawo cywilne może niekoniecznie mu leżeć albo ma słabe nerwy to sugeruję odpuścić.
- Warciński to świetny specjalista od cywila (ale chyba tylko od cywila), ale jest niesamowicie wymagający i de facto co tydzień jest półtoragodzinne kolokwium, bo zajęciami tego bym nie nazwał. Na 95% trzeba będzie zaliczać ćwiczenia na dyżurze, co jest tak 3x trudniejsze niż egzamin. Po tych zajęciach egzamin z każdy poza nim samym to pestka i 4+/5 właściwie gwarantowane.
- Zajęcia stresujące (nawet twardzielom udziela się atmosfera na sali), wyjątkowo wymagające. Nieobecności i wspomniane 'kartki' zalicza się jednakowo. Tym, którzy jednego lub drugiego mają bardzo dużo polecam przychodzić po wakacjach, wtedy jest szansa na zaliczenie wszystkiego za jednym pociągnięciem. Pyta bardzo szczegółowo, na dyżurach i zajęciach - obowiązują także przypisy i tekst drobnym druczkiem. Co więcej, nie można korzystać z podręcznika i notatek - jeśli doktor znajdzie u kogoś otwarty zeszyt lub książkę, natychmiast zaprasza na najbliższy dyżur. Kartki dostają wszyscy, ale da się uchować z jedną żółtą na semestr. Nie jest złośliwy, bywa bardzo sympatyczny, po prostu twardo trzyma się własnych zasad. Zmotywowanych i systematycznych świetnie przygotowuje do egzaminu, ma też grono fanów ze względu na swój sposób bycia. Cała reszta powinna uciekać - przed Wami mnóstwo łez, stresu i nieprzespanych nocy. Ci, którzy po prostu mają problem ze szczegółowym przyswojeniem sobie dużych porcji materiału, pod koniec roku bardzo żałowali, że nie wypisali się z zajęć zawczasu - niektórzy ćwiczenia zaliczyli (z trudem) dopiero w przeddzień ostatniego wrześniowego egzaminu. Osobiście nie żałuję swojej decyzji, bardzo polubiłam doktora, ale nie byłam chyba na bardziej wymagających zajęciach (długa odpytka, szczegółowe pytania, dużo materiału, brak możliwości korzystania z notatek).
- Świetne zajęcia jeśli chodzi o motywację do nauki. Trzeba uczyć się regularnie, co jest niewątpliwym plusem. Jednak największą wadą jest to, że doktor nie daje nic od siebie - jedynie sprawdza, czy sam się nauczyłeś. Ktoś powie, że "jak to nie daje, przecież mówi tyle ciekawostek, zwraca uwagę na ciekawe spory i zagadnienia" - tak, ale o ile podczas zajęć wydawało mi się to interesujące, o tyle po zajęciach się tego nie pamięta. Trzeba podawać dużo przykładów. Prawdziwym pasjonatom i lubiącym prawo cywilne, szczerze nie polecam - szczegółowa znajomość podręcznika, teorii, zero praktyki. Oczywiście, nie jest tak stresująco jak wiele osób sobie wmawia i przeżywa. Jeśli przeczytasz materiał i w miarę ogarniasz, to trzeba być pewnym swojej wiedzy i mówić. Kartki lecą jeśli ktoś się "zatnie" ze stresu, lub kompletnie nie wie o czym mówi.
- 2013/2014 - Bardzo wymagający (bez systematycznej nauki ani rusz), ale też dużo od siebie daje (komentuje daną instytucję, porównuje z zagranicznymi modelami, jak i aktualne prace kodyfikacyjne oraz wyjaśnia wątpliwości), ponadto trzyma się planu czasowego tzn. wie ile dany rozdział z podręcznika potrzebuje czasu by go na zajęciach przerobić; przez co pod koniec roku raptem jednego rozdziału nie przerobiliśmy. Trzeba przyznać że facet jest mega ogarnięty w prawie cywilnym i nie boi się opiniować w sposób kompletnie inny od pozostałej części cywilistów na wydziale. A nawet krytykować autorów książek (np. jest przeciwny używaniu określenia "konfuzja" w odniesieniu do prawa rzeczowego jak to robi prof. Ignatowicz i preferuje określenia "konsolidacja")
Zajęcia polegają na odpytywaniu studentów - jeżeli odpowiesz dobrze - nic się nie dzieje, jeżeli odpowiedz źle lub nie do końca - żółta kartka, jeżeli powiesz głupotę - czerwona kartka, jeżeli natomiast odpowiesz śpiewająco o wszystkim to doktor może wstawić nawet plusa ! Dla wyjaśnienia: dwie żółte kartki = czerwona kartka która powoduje że żeby zaliczyć zajęcia musicie odpracować ją na dyżurze tzn. idziecie na dyżur i doktor was przepytuje z całego już przerobionego materiału (POLECAM JAK NAJSZYBCIEJ POZBYĆ SIĘ, BO WRAZ Z CZASEM KOLEJKI NA DYŻURZE ROBIĄ SIĘ GIGANTYCZNE - doktor przyjmuje tylko 12 interesantów per dyżur), oczywiście kartki z ogólnej nie przechodzą na rzeczową (i vice versa), a zdobyty plusik likwiduje jedną czerwoną kartkę (niestety one też nie przechodzą na kolejny semestr). Radzę podawać przynajmniej po 2-3 przykłady jak omawiacie "coś" (np. czynności realne), bo wtedy upewniacie doktora że ogarniacie materiał.
Atmosfera - jeżeli nic nie umiesz to odczuwasz grozę, ale jeżeli ogarniasz to od razu robi się luźniej i sam doktor od czasu do czasu walnie jakiś żart czy anegdotkę albo skomentuje jakieś aktualne wydarzenie, wbrew powszechnej opinii - człowiek jak każdy inny, tyle że nie każdemu może się spodobać. Polecam ogólnie być w grupie której zajęcia odbywają się w CI - w sali gdzie jest podłużny stół i jeżeli jest to pierwsza grupa w ogóle to tym bardziej przenoście się do niej - z obserwacji można wywnioskować że tą grupę szczególnie lubił ^^
Po całym roku akademickim z doktorem, mimo wielu czerwonych kartek, polubiłem go, a nawet do takiego stopnia że, gdyby prowadziłby zajęcia z cywilnego IIa lub IIb albo jakieś seminarium to na pewno skusiłbym się na nie - [Ćwiczenia 2015/6] Mimo wszystko oceniam te zajęcia pozytywnie. Pan profesor ma wiedzę i potrafi ją całkiem ciekawie przekazać, jeśli się postara albo gdy studenci zagadają go o jakiś poboczny wątek. Ćwiczenia w formie odpytywania z zadanego rozdziału podręcznika (lub rozdziałów, czasem niestety bywa w tym nieprecyzyjny). Żółte kartki zdarzają się dosyć często i zdecydowanie doradzam jak najszybciej je zaliczać. Atmosfera niestety stresująca, co potęgują też sami studenci. Mimo tych wszystkich wad, profesor jest kulturalny, a zajęcia pozwalają całkiem sporo się nauczyć.
Prawo cywilne IV - rok
Prawo cywilne V - seminarium
Inne
[edytuj]- Od 21 grudnia 2015 dyrektor Biura Analiz Sejmowych
- Doktorat na podstawie Skutki wykonania umownego prawa odstąpienia w polskim prawie cywilnym - później wydana jako Umowne prawo odstąpienia w ramach wydawnictwa Wolters Kluwer
- Habilitacja na podstawie Służebności gruntowe według kodeksu cywilnego
- Współpracownik Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.
- Sekretarz Rady Naukowej czasopisma Pro Fide Rege et Lege.
Linki
[edytuj]Prawo cywilne I - ćwiczenia
Prawo cywilne IV - seminarium
Prawo cywilne V - seminarium
